Nowa piramida żywieniowa

Nowa piramida żywieniowa
styczeń 28, 2026 0 Komentarzy

Nowa piramida żywieniowa

Jak już pewnie zauważyliście, środowiskami dietetycznymi i związanymi z szeroko rozumianym zdrowiem niedawno wstrząsnęły wiadomości, które nadeszły z USA, dotyczące nowych zaleceń żywieniowych dla Amerykanów, czyli tzw. piramidy żywieniowej. Ponieważ sama poruszam tematy odżywiania w swoich materiałach i od lat są one przedmiotem moich zainteresowań, czuję się i ja przy tej okazji “wywołana do tablicy”.

Co więc myślę na ten temat?

Myśli pojawia się wiele. Dlaczego - nauka, czy lobby przemysłu spożywczego? Dlaczego teraz - zdrowie czy polityka? Czy to trwała zmiana w podejściu? Czy ta zmiana jest rzeczywiście tak znacząca? Czy Amerykanie pociągną za sobą resztę, czy też raczej stworzy się kolejny powód do konfliktu? Czy sami Amerykanie postrzegają tą zmianę jako dobrą, czy bardziej jako kontrowersyjną? Nie znam odpowiedzi na te pytania i na razie raczej nikt nie jest w stanie na nie odpowiedzieć. Ale bez wątpienia już naprawdę wypadałoby zrzucić z podium najważniejszych zasad prozdrowotnych obowiązującą od lat koncepcję “dieta-serce”- koncepcję, która ma wiele nieścisłości, a przy tym od jej powstania minęło już wiele lat postępu w badaniach naukowych, które przyniosły wiele nowych informacji.

Koncepcja “dieta-serce”

W latach 50-tych XX wieku Ancel Keys, amerykański fizjolog, próbował wyjaśnić dlaczego w Stanach Zjednoczonych coraz częściej obserwowano choroby serca. Prowadził krótkie, kilkutygodniowe eksperymenty żywieniowe na niewielkich grupach badanych. Choć uczestnicy jedli te same, ściśle kontrolowane posiłki, reakcje ich organizmu bardzo się różniły. U niektórych osób poziom cholesterolu był niemal dwukrotnie wyższy niż u innych, przy czym u tej samej osoby potrafił zmieniać się z tygodnia na tydzień nawet o 10-12%. Mimo tych rozbieżności w 1953 roku Keys zaproponował tzw. hipotezę lipidowo-sercową. Zakładała ona, że dieta bogata w tłuszcz, zwłaszcza tłuszcze nasycone (tłuszcze bogate w nasycone kwasy tłuszczowe) i cholesterol, podnosi poziom cholesterolu we krwi, co sprzyja odkładaniu się złogów w tętnicach, rozwojowi miażdżycy i chorób serca. Według tej koncepcji ograniczenie tłuszczu i cholesterolu w diecie oraz zastąpienie tłuszczów nasyconych tłuszczami bogatymi w wielonienasycone kwasy tłuszczowe (płynne oleje roślinne) miało chronić przed chorobą wieńcową.

Braki i nieścisłości w badaniach Ancela Keysa

Choć Ancel Keys doskonale wiedział, że uwodornianie (utwardzanie) płynnych tłuszczów roślinnych prowadzi do powstawania tzw. tłuszczów trans, nie analizował ich jako osobnej kategorii, traktując je jako część ogólnej puli tłuszczów nasyconych. Tłuszcze trans to popularne określenie na tłuszcze zawierające izomery trans nienasyconych kwasów tłuszczowych, czyli takie które mają przynajmniej jedno wiązanie podwójne w konfiguracji trans, zamiast naturalnie występującej konfiguracji cis. Wiązanie w konfiguracji trans zmienia kształt cząsteczki tłuszczu, a to wpływa na fizyczne właściwości samego tłuszczu i jego zachowanie w organizmie. Przy tej okazji warto zauważyć, że izomery trans w niewielkich ilościach występują również naturalnie w tłuszczach, w mleku i mięsie, a przykładem takiego izomeru jest skoniugowany kwas linolowy, któremu przypisuje się wiele korzyści zdrowotnych. Sztuczne izomery trans nie mogą być jednak traktowanie tak samo jak te naturalnie występujące. W wyniku sztucznego uwodorniania powstają kwasy tłuszczowe nie rozpoznawane przez organizm, nieaktywne biologicznie, a tym samym traktowane przez organizm jako intruz.

Keys w swoich badaniach stosował m.in. uwodorniony olej kokosowy, który zawiera znaczne ilości tłuszczów trans. Sam zauważył, że wyniki dotyczące cholesterolu nie do końca pasowały do jego modelu i przyznał, że może to mieć związek z tłuszczami trans, jednak nie uwzględnił tego w dalszych wnioskach. W czasie kiedy Keys prowadził swoje badania wiedziano już, że tłuszcze trans są powszechnie obecne w diecie Amerykanów. Badania pokazywały ich dużą zawartość np. w produktach piekarniczych, w których pochodziły z uwodornionej margaryny stosowanej w przemyśle piekarniczym.

Na początku lat 60-tych Ancel Keys, prowadząc kolejne badania odnotował, że uwodornione oleje roślinne - zawierające duże ilości tłuszczów trans - podnoszą poziom cholesterolu bardziej niż ich naturalne odpowiedniki. Zdawał sobie sprawę, że nawet 1/3 tłuszczu w takich olejach to kwasy trans, a mimo to uznał, że jego wyniki nadal potwierdzają wcześniejszy model łączący cholesterol z zawartością w tłuszczu nasyconych kwasów tłuszczowych, bez względu na to, jakie jest ich pochodzenie. Zrównanie naturalnych tłuszczów nasyconych z przemysłowymi tłuszczami trans było poważnym błędem, który na lata zniekształcił badania nad wpływem diety na zdrowie serca.

Fakty faktami a wadliwa teoria ma się dobrze

W 1961 roku Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) opublikowało swoje pierwsze oficjalne zalecenia dietetyczne, w których za główne przyczyny zawałów uznano wysokie spożycie tłuszczu ogółem, cholesterolu i tłuszczów nasyconych. Współautorem dokumentu był Ancel Keys. Mimo że autorzy dobrze wiedzieli, iż znaczna część tłuszczów spożywanych w USA to uwodornione tłuszcze roślinne, to w dokumencie tym całkowicie pominięto kwestię tłuszczów trans. Oznaczało to dalsze utożsamianie naturalnych tłuszczów nasyconych z przemysłowymi tłuszczami trans - mimo że w organizmie zachowują się inaczej i mają odmienny wpływ na jego fizjologię.

W kolejnych dekadach, między 1960 a 1980 rokiem, śmiertelność z powodu choroby wieńcowej w USA nadal rosła, mimo że spożycie tłuszczów zwierzęcych, takich jak masło czy smalec, spadło o połowę. Jednocześnie gwałtownie wzrosło spożycie olejów roślinnych, zwłaszcza oleju sojowego, wykorzystywanego głównie do produkcji margaryn i tłuszczów uwodornionych bogatych w tłuszcze trans.

The Seven Countries Study

Ponieważ w USA obowiązek oznaczania tłuszczów trans w żywności wprowadzono dopiero w 2006 roku, większość wcześniejszych badań dietetycznych i epidemiologicznych dotyczących tłuszczów nasyconych była w praktyce “zanieczyszczona” nieujawnioną obecnością tłuszczów trans. Dotyczy to także słynnego badania Seven Countries Study, które wykazało związek między spożyciem tłuszczów nasyconych a śmiertelnością z powodu chorób serca. Seven Countries Study to jedno z najbardziej wpływowych badań w historii dietetyki i kardiologii. W 1957 roku zespół naukowców kierowany przez Ancela Keysa uruchomił projekt badawczy, który objął około 12 tysięcy mężczyzn w średnim wieku z siedmiu krajów, m.in. USA, Finlandii, Włoch, Grecji i Japonii. Badania te miały sprawdzić, czy sposób odżywiania - szczególnie spożycie tłuszczów - wiąże się z poziomem cholesterolu i ryzykiem chorób serca. Zaobserwowano, że w krajach, w których jedzono więcej tłuszczów nasyconych, notowano wyższy cholesterol i większą śmiertelność z powodu choroby wieńcowej. Na tej podstawie sformułowano silną narrację, że tłuszcze nasycone są główną przyczyną chorób serca, co na dekady wpłynęło na zalecenia żywieniowe. Późniejsze analizy składu diety uczestników pokazały jednak, że istotną rolę odgrywały w niej margaryny i inne tłuszcze uwodornione, powszechnie stosowane w tamtym okresie. Oznacza to, że negatywne skutki przypisywane tłuszczom nasyconym w dużej mierze wynikały z obecności tłuszczów trans i nie miały związku z samym stopniem nasycenia kwasów tłuszczowych.

Warto tu dodać, że w Unii Europejskiej obowiązek informowania o zawartości tłuszczy trans w żywności pojawił się jeszcze później, bo dopiero w 2021 roku. Wprowadzono również limit zawartości tłuszczy trans w żywności, jednak nadal nie ma obowiązku podawania tej zawartości na etykiecie produktu. Zarówno w Europie, jak i w USA odróżnienie tłuszczy trans od naturalnych tłuszczy nasyconych nastąpiło bardzo niedawno, mimo że ilość naukowych dowodów na szkodliwość tłuszczów trans od wielu lat jest porażająca.

Projekt badawczy Framingham - The Framingham Heart Study

Przy tej okazji warto wspomnieć badania z Framingham. Mimo że Ancel Keys jest powszechnie znany jako “ojciec” hipotezy lipidowo-sercowej, tak naprawdę nie był to jego pomysł. Keys zainspirował się badaniami, które rozpoczęto w latach 40-tych, w Framingham w stanie Massachusetts - The Framingham Study. Projekt ten rozpoczęto z inicjatywy amerykańskiego rządu i był on pierwszym tak długoterminowym projektem, który systematycznie śledził zdrowie serca w populacji. Badaniami objęto ponad 5 tysięcy dorosłych osób, które nie miały chorób serca w momencie rozpoczęcia obserwacji, a następnie regularnie monitorowano ich stan zdrowia, styl życia, dietę, wyniki badań laboratoryjnych i zgony. Z czasem dołączano do badań kolejne pokolenia - dzieci i wnuki pierwotnych uczestników - dzięki czemu stał się on wielopokoleniowy i trwa do dziś.

Problem w tym, że Framingham Study stało się niewygodnym krzywym lustrem dla koncepcji Keysa, bo nie potwierdziło jego koncepcji, a zamiast tego pokazało, że choroby serca i ich ryzyko są znacznie bardziej złożonym i skomplikowanych tematem. Co więcej badania te ujawniły, że wyższe spożycie tłuszczów nie tylko nie zwiększa ryzyka chorób serca, ale może je wręcz obniżać.

Historia piramidy żywieniowej

Fajerwerki odpalane przez niektórych po ogłoszeniu nowej piramidy żywieniowej w USA mogą być jednak niestety pochopne. Nie zapominajmy, że głównym podmiotem odpowiedzialnym za tworzenie piramidy żywieniowej, a dokładniej zaleceń żywieniowych, w USA jest USDA, czyli rządowy wydział rolnictwa (ang. United States Department of Agriculture). Owszem, USDA współpracuje przy tym z HHS, wydziałem zdrowia (ang. Department of Health and Human Services). Jednak, choć podkreśla się, że na to co znajdzie się w zaleceniach mają wpływ przede wszystkim komitety naukowe oraz stan zdrowia obywateli, to nie jest tajemnicą, że kluczowe są tu wpływy lobby przemysłu spożywczego.

Pierwszą piramidę żywieniową stworzono w USA w 1992. Niedługo po tym, w 1995, polski Instytut Żywności i Żywienia (IŻŻ) zaproponował pierwszą polską piramidę żywieniową. Początki oficjalnych zaleceń żywieniowych sięgają jednak dużo wcześniej. Pierwsze oficjalne zalecenia żywieniowe powstały w USA na początku XX wieku. Ich celem było przede wszystkim zapobieganie niedożywieniu. Zalecenia promowały żywność tanią, sycącą i opartą na tym, co wtedy było dostępne, a były to czasy tzw. Wielkiego Kryzysu - czyli na mleku, zbożu i ziemniakach.

W latach 70-tych stało się oczywiste, że niedożywienie już nie jest problemem. Został on zastąpiony przez nowy: otyłość i choroby serca. Niespodzianka, prawda? :) To czasy kiedy hipoteza “dieta-serce” Ancela Keysa była już sławna i rosła w siłę. Świetnie przydała się do walki z nowymi problemami zdrowotnymi, z którymi mierzyła się Ameryka. Za przyczynę wszelkiego zła uznano tłuszcze a rząd USA zaczął promować dietę niskotłuszczową, wysokowęglowodanową, opartą na produktach zbożowych. W końcu w 1992 promowane przez rząd zalecenia ułożono w tzw. piramidę żywieniową, tę najbardziej znaną - u podstawy produkty zbożowe, na wierzchołku cukier i tłuszcze wrzucone do jednego worka. Już wtedy, w momencie publikacji tej piramidy, wielu naukowców sprzeciwiało się jej kształtowi i zarzucało szkodliwość nadmiernemu kompromisu pomiędzy korzyścią dla zdrowia, a korzyścią dla przemysłu spożywczego. Tak więc podobnie jak na początku XX wieku, tak i tym razem, w rządowych zaleceniach żywieniowych promowane były te produkty, których USA produkowało najwięcej. Co za zaskakujący zbieg okoliczności, że to te akurat okazały się być najzdrowsze, czyż nie? :)

MyPyramid

W 2005 roku w ramach próby ratowania wizerunku tej “zbożowej” piramidy zdrowia powstała tzw. MyPyramid (Moja Piramida), z pionowymi pasami zamiast poziomych. Nie wprowadzała ona właściwie nic nowego w zaleceniach żywieniowych - nadal królowały produkty zbożowe - była za to bardziej nieczytelna. Jedyną dobrą zmianą było dodanie w niej aktywności fizycznej jako kluczowego elementu dbania o zdrowie.

W kolejnych latach powstały kolejne wersje piramidy żywieniowej tworzone na użytek różnych grup wiekowych, na przykład Piramida Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej Dzieci i Młodzieży. Ostatecznie jednak, w 2011 roku rząd USA zrezygnował z formuły piramidy w prezentowaniu zaleceń żywieniowych dla Amerykanów. Została ona zastąpiona talerzem, tzw. MyPlate (Mój Talerz) - czyli bardziej czytelnym zobrazowaniem tego ile jakiego typu produktów należy mieć na swoim talerzu. Połowę talerza zajmowały warzywa i owoce, najmniej źródła białka, a tłuszcze w ogóle nie istniały. W Polsce piramida została zastąpiona formułą talerza w 2020 roku, tzw. talerza zdrowego żywienia.

MyPlate

Zarówno piramidy, jak i talerze to oczywiście tylko graficzne i uproszczone przedstawienie zasad. Opatrzone były one bardziej szczegółowymi wskazówkami. Jeśli przyjrzymy się bliżej, dla przykładu, ostatnim wskazaniom - talerzom - i porównamy ten polski z amerykańskim, to mimo dużego podobieństwa w formie graficznej, szczegółowe wskazówki różnią się dość znacząco. Co ciekawe (aczkolwiek mało zaskakujące) w amerykańskim MyPlate nacisk nadal kładziony jest na… to czego dużo się produkuje w tym kraju, czyli na nabiał. Trzeba jednak przyznać, że we wskazaniach szczegółowych MyPlate widoczna jest również próba odniesienia się do problemów zdrowotnych trawiących amerykańskie społeczeństwo. Próba ta jest natomiast miejscami bardziej, a miejscami mniej adekwatna do realnych przyczyn tych problemów. Mówi się o ograniczeniu soli, cukru, tłuszczów nasyconych, kalorii. Widać jednak, że nadal te wskazówki to kompromis między zdrowiem a biznesem. Polski talerz zdrowego żywienia w moim odczuciu zawiera więcej przydatnych wskazówek, lepiej odzwierciedlających realne potrzeby żywieniowe. Mamy tam np. informacje o ograniczeniu fast-foodów i żywności wysokoprzetworzonej, czy wskazówki, by zamiast słodkich napojów wybierać wodę, a zamiast jasnego pieczywa - ciemne.

Nowa piramida żywieniowa

I tak wraz z końcem roku 2025 … jak zaśpiewałaby Abba, “here I go again” (“i znów to samo”) :) Rząd USA przygotował zalecenia żywieniowe dla Amerykanów na 2025-2030 w “przestarzałej formie” piramidy, ale za to z “nowatorską zawartością”, która sprawiła, że piramida żywieniowa, cóż - stanęła na głowie.

Biorąc pod uwagę dotychczasową historię zaleceń żywieniowych i kontrowersyjne źródła kształtu jaki przyjmowały, trudno nie zadać sobie pytania: “kto tym razem maczał w tym swoje biznesowe palce” :) Być może jednak, moja podejrzliwość, choć historycznie uzasadniona, tym razem jest nadmierna? Oby, bo szczegóły tych nowych wskazań wyglądają obiecująco.

A co znajdziemy w nowej amerykańskiej piramidzie żywieniowej?

Przede wszystkim w trakcie prac nad nią położono nacisk na kierowanie się niezależnymi dowodami naukowymi - tak twierdzą twórcy. To oczywiście również zarzut wobec poprzednich władz, które zdaniem tych obecnych miały nadmiernie filtrować dowody naukowe przez pryzmat uwarunkowań społeczno-ekonomicznych. Innymi słowy, zarzucono poprzednim władzom i ich zaleceniom to, o czym wspomniałam powyżej - nadmierne dopasowywanie zaleceń bardziej do ekonomii niż do służących zdrowiu faktów naukowych.
Kluczowym przesłaniem nowych zaleceń żywieniowych jest ograniczenie żywności wysokoprzetworzonej, jako ubogiej w składniki odżywcze i zawierającej duże ilości cukru, a zamiast niej położenie nacisku na “eat real food”, czyli “jedz prawdziwe jedzenie”- jedzenie bogate w składniki odżywcze. Chciałoby się westchnąć: “nareszcie”, prawda?

Zabieg odwrócenia piramidy ma też bardziej złożoną genezę. Jego przyczyną nie jest jedynie zalecenie zmniejszenia udziału produktów zbożowych. Jeśli przyjrzymy się dokładniej zawartości nowej, odwróconej piramidy to zauważymy sporo podobieństw do MyPlate. Tam udział produktów zbożowych również był mniejszy, a nacisk kładziony był na warzywa i owoce. Twórcy piramidy odwrócili ją, by również w ten sposób zwrócić uwagę na kluczową ideę “jedz prawdziwe jedzenie”, na to jak ważne jest priorytetyzowanie jedzenia bogatego w składniki odżywcze i mniej przetworzonego oraz “odczarowanie” wysokowęglowodanowych produktów zbożowych jako podstawy żywienia. Ponadto, zgodnie z kluczowym hasłem ograniczenia żywności wysokoprzetworzonej, należy wybierać produkty zbożowe o niskim stopniu przetworzenia, a co za tym idzie, bogate w błonnik i inne substancje odżywcze oprócz skrobi, za to z mniejszą zawartością słusznie piętnowanego w nowych zaleceniach cukru.

W zaleceniach dołączonych do nowej piramidy mamy też bardzo znaczące różnice względem tych dotychczasowych:

  • Znaczące zwiększenie spożycia białka do 1,2-1,6 g na kg masy ciała na dobę.
  • Zamiast promowania nabiału o niskiej zawartości tłuszczu jako element zdrowej diety dopuszcza się nabiał pełnotłusty.
  • Akceptowane są tłuszcze zwierzęce.
  • Zamiast faworyzowania białka roślinnego, traktuje się je jako uzupełnienie białka zwierzęcego przedstawionego jako kluczowe źródło aminokwasów i składników trudnych do uzyskania z diety roślinnej (np. witaminy B12 czy żelaza hemowego).
  • Zdecydowane odrzucenie “dogmatu” niezdrowego czerwonego mięsa i sprzeciwienie się systemowemu ograniczaniu jego spożycia.
  • Zaakcentowanie wyższości warzyw nad owocami oraz ograniczenie spożycia soków, na korzyść jedzenia całych owoców (dotyczy również soków świeżo wyciskanych).

Podsumowanie zawartości nowej piramidy żywieniowej:

  • Każdy posiłek powinien zawierać wysokiej jakości białko (np. mięso, ryby, jaja, nabiał lub roślinne odpowiedniki).
  • Warzywa i owoce powinny dominować w posiłkach - różnorodne, bogate w błonnik i fitoskładniki.
  • Pełnoziarniste produkty zbożowe są preferowane względem rafinowanych, ale wciąż nie dominują w proporcjach dziennych.
  • Produkty wysoko przetworzone i duże ilości cukru są radykalnie ograniczane.
  • Zdrowe tłuszcze są niezbędnym elementem posiłku: roślinne - z oliwek, orzechów, nasion, awokado, a także naturalne tłuszcze zwierzęce z zachowaniem limitu tłuszczów nasyconych <10% energii.

Na koniec pozwolę sobie na “a nie mówiłam” :) i przywołam przykłady informacji, które na przestrzeni lat pojawiają się u mnie, a przygotowywane są w oparciu o pojawiające się badania naukowe.

Tu możecie przeczytać moje artykuły na blogu dotyczące owoców i soków owocowych:

Owoce i soki owocowe - czy są zdrowe?

Owoce na cenzurowanym

Tu przeczytacie o pokutujących teoriach, które mają swoje źródło w wadliwej hipotezie lipidowo-sercowej:

Cholesterol - ważny, czy nieważny?

Przykłady badań, o których pisałam

Jajka nie zabijają

W projekcie badawczym PROSPERITY wzięło udział 140 pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi lub o wysokim ryzyku ich wystąpienia. Celem projektu była ocena wpływu spożycia 12 lub więcej jajek tygodniowo w porównaniu z dietą bezjajeczną (mniej niż dwa jajka tygodniowo) na poziom cholesterolu HDL i LDL oraz inne kluczowe wskaźniki zdrowia układu kardiowaskularnego, przez okres czterech miesięcy.
Zaobserwowano spadek poziomu całkowitego cholesterolu, poziomu LDL, a także markera apoB (Apolipoproteina B, stosowana do pogłębionej diagnostyki hipercholesterolemii i oceny ryzyka chorób sercowo-naczyniowych). Stwierdzono również spadek poziomu troponiny (wskaźnika uszkodzenia serca) oraz poprawę wyników oporności komórek na insulinę, jak również wzrost poziomu witamin B. Zwrócono uwagę na niedoskonałości tych badań, tzn. małą grupę badawczą oraz małą ilość danych. Jednak wyniki te pozwoliły naukowcom stwierdzić, że kwestię szkodliwości jaj należy poddać dokładnym badaniom, bo ich jedzenie nie wydaje się mieć negatywnego wpływu ani na poziom cholesterolu, ani ogólnie na zdrowie.

Tłusty nabiał obniża ryzyko chorób układu kardiowaskularnego, a nie chudy

Jasno pokazują to wyniki badań kohortowych, które przeprowadzono na grupie 4 tysięcy dorosłych osób mieszkających w Szwecji - kraju, który kocha nabiał. Jako obiektywny biomarker spożycia tłustego nabiału stosowano poziom w krwi kwasu pendadekanowego. Wyniki tych badań porównano z wynikami innych wcześniejszych 17 projektów badawczych. Ta metaanaliza objęła w sumie bardzo istotną liczbę 43 tysięcy osób z Wielkiej Brytanii, USA i Danii i potwierdziła powyższą konkluzję. Przy tej okazji należy jednak nie zapominać o tym, że ogromne znaczenie ma jakość produktów mlecznych, ich pochodzenie i rodzaj. Co również ważne, w przypadku niektórych problemów zdrowotnych nabiał jest przeciwwskazany, np. przy insulinooporności.

Dieta niskowęglowodanowa kluczem do zdrowia

W czasopiśmie naukowym “Nutrition and Metabolism” opublikowano badania pokazujące zalety diety niskowęglowodanowej w kontekście otyłości, cukrzycy typu 2 oraz zdrowia serca i układu kardiowaskularnego.
Badania pokazały ponadto, że diety niskowęglowodanowe pozwalają skutecznie redukować wagę, bez narażania się na nadmierne restrykcje kaloryczne, które mogą wywołać odwrotny efekt, a przy tym są trudne do utrzymania.
Naukowcy zwracają także kolejny raz uwagę na to, że jajka są niezwykle cennym źródłem substancji odżywczych i witamin, przyczyniającym się do dobrej kondycji organizmu., niesłusznie umieszczonym na “czarnej liście” produktów szkodliwych American Heart Association. Miało to miejsce w 1968 roku, a pokutuje do dziś, mimo że nauka już wielokrotnie zweryfikowała ten pogląd jako nieuzasadniony.

Wysoki cholesterol - ogranicz węglowodany, nie tłuszcze

Prezentowane w linku poniżej wyniki badań dotyczą osób z rodzinną hipercholesterolemią. Pokazują, że nie stwierdza się żadnego związku pomiędzy poziomem cholesterolu, a spożywaniem tłuszczy, w tym z dużą zawartością nasyconych kwasów tłuszczowych (mięso, jajka, sery, olej kokosowy, masło). Istnieje za to wyraźny związek ze spożyciem węglowodanów.
Zdaniem naukowców właściwa dieta dla osób z wysokim cholesterolem to dieta niskowęglowodanowa. Autorzy uważają również, że dieta niskowęglowodanowa jest najodpowiedniejsza dla osób borykających się z nadwagą, chorobami serca, nadciśnieniem i cukrzycą.

Tłuszcz mleczny chroni przed chorobami serca

Badania opublikowane w International Journal of Cardiology pokazują, że tłuszcz mleczny nie tylko nie jest czynnikiem ryzyka w chorobach serca, ale wręcz przed nimi chroni. Badania prowadzono przez 13 lat na niebagatelnej grupie 75 tysięcy osób zamieszkujących Danię i Wielką Brytanię. Okazało się, że to jaki wpływ na nasz organizm wywierają tłuszcze nasycone warunkuje długość łańcucha kwasu tłuszczowego. Te o długości 14 atomów węgla i krótsze są bardzo korzystne dla naszego zdrowia. W dużych ilościach występują one w nabiale.

Pozostała literatura:

  • Newport, M.T.; Dayrit, F.M. The Lipid–Heart Hypothesis and the Keys Equation Defined the Dietary Guidelines but Ignored the Impact of Trans-Fat and High Linoleic Acid Consumption. Nutrients 2024, 16, 1447. https://doi.org/10.3390/nu16101447
  • https://www.usda.gov/about-food/nutrition-research-and-programs/dietary-health

Zostaw komentarz

WITAMY W NASZYM SKLEPIE

WITAMY W NASZYM SKLEPIE

WITAMY W NASZYM SKLEPIE

Podaj adres e-mail użyty do rejestracji. Otrzymasz tymczasowy link do zresetowania hasła.